Wschód słońca na Pilsku

Pilsko ( 1557 m n.p.m. ) to drugi, po Babiej Górze, najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Z wierzchołka rozciągają się wspaniałe widoki, zwłaszcza w kierunku Słowacji. Osobiście byłem już kilka razy w przeszłości na tym szczycie, ale nigdy na wschodzie słońca. Decyzja o wycieczce zapadła spontanicznie, ale zdecydowanie warto było wstać o 3.30 i zebrać się, aby podziwiać widowisko przygotowane przez naturę.

Start na Przełęczy Glinne

Wycieczkę zaczynamy na Przełęczy Glinne, gdzie mieści się przejście graniczne pomiędzy Polską a Słowacją. Mimo wczesnej pory, na parkingu stoi już kilka samochodów, więc od razu wiadomo że nie tylko my wpadliśmy na pomysł obserwacji wschodu słońca. Nieco poniżej przełęczy mieści się parking na kilkanaście samochodów, a jeśli chcecie zaparkować przy samym wejściu na szlak, to pozostają do dyspozycji pobocza. Wybieramy szlak niebieski, który przez pewien czas łączy się z czerwonym. Jest to ścieżka, która dość łagodnie prowadzi w górę. Mimo końcówki grudnia, śniegu na wysokości ok 1000 m n.p.m. nie ma wcale i raczki są potrzebne dopiero znacznie wyżej.

Strome podejście na Pilsko

Pomimo, że przez większość czasu szlak niebieski nie jest wymagający, to sama końcówka może dać w kość. Jest stromo, ale wysiłek wynagradza widok przebarwiającego się nieba. Już przed świtem wiadomo, że widoki będą zacne. Nie wieje za mocno, co na Pilsku, podobnie jak na Babiej, bywa problematyczne. Po pokonaniu stromego fragmentu szlaku spokojnie docieramy na wierzchołek. Do wschodu słońca mamy jeszcze kilkanaście minut.

Wschód słońca

Na szczycie Pilska jest już kilkanaście osób, a kolejni turyści przybywają w ciągu najbliższych minut. Kolory rysujące się na niebie nad Tatrami robią wrażenie. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, słońce wschodzi nagle i rozświetla niebo. Pilsko to świetny punkt widokowy na Tatry i inne pasma górskie na Słowacji. Dobrze widoczna jest też Babia Góra. Jedyne czego mi zabrakło, to klimat surowej zimy. Śniegu trochę jest, ale o tej porze roku bywało go już zdecydowanie więcej. Po kilkunastu minutach spędzonych na szczycie rozpoczynamy schodzenie.

Domknięcie pętli

Najszybszą opcją powrotu byłoby ponownie wybranie szlaku niebieskiego. My jednak decydujemy się na zrobienie małej pętelki. Schodzimy zatem na Halę Miziową i tam skręcamy na szlak czerwony. Wcześnie rano na stoku nie ma jeszcze narciarzy, ale w późniejszych godzinach na pewno będzie ich więcej. Trzeba więc uważać, żeby nie wchodzić sobie w paradę. Zejście na Miziową z Pilska jest strome i ubite. Tutaj raczki to bezwzględnie potrzebny element wyposażenia. Szlak czerwony spokojnie prowadzi nas w kierunku Przełęczy Glinne. W pewnym momencie łączy się z niebieskim. To znak, że do parkingu zostało już niewiele czasu. Ok godziny 10 ruszamy w drogę powrotną do Bielska.

Podsumowanie

Pilsko to szczyt, który warto zdobyć i zimą i latem. Ja jestem fanem widoków zimowych w górach, więc ta wycieczka dała mi sporo satysfakcji. Nie ma nic lepszego, niż rozpoczęcia dnia od wysiłku fizycznego. Wschód słońca był miłym bonusem. Pamiętajcie jednak, że Pilsko to góra potrafiąca zaskoczyć nagłą zmianą pogody. We mgle i zimnie nie trudno tu o pobłądzenie i wychłodzenie. Planujcie zatem swoje wyprawy rozsądnie i miejcie w plecaku niezbędne wyposażenie.

Afryka Alpy Alpy Julijskie Austria Barcelona Beskidy Beskid Śląski Beskid Żywiecki Błatnia Chorwacja City Break Czechy Dachstein Dolny Śląsk DOlomity Europa Ferraty Grecja Góry Góry Atlas Góry na Słowacji Góry Stołowe Góry z dziećmi Hiszpania Jezioro Garda Katalonia Korona Gór Polski Książki Maroko Mała Fatra Podróże po Europie Polska Recenzja książki Rzym Skalne Miasta Skrzyczne Sudety Słowacja Słowenia Tatry Tatry Słowackie Tatry Wysokie Tatry Zachodnie Węgry Włochy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry