Babia Góra zimą

Babia Góra, lub Diablak ( 1725 m n.p.m. ) to najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego i w ogóle najwyższy szczyt w Polsce poza Tatrami. Na szczyt prowadzi wiele szlaków, a większość nie należy do bardzo trudnych. Z tego też powodu Babia Góra to popularny dla turystów, a w weekendy i inne dni wolne od pracy, można spodziewać się tutaj dużego ruchu. Dla mnie Diablak, to jedno z moich ulubionych miejsc w Polsce i każdego roku staram się chociaż raz zdobyć ten szczyt. Dzisiejsza propozycja to klasyczna pętla z początkiem i końcem na Przełęczy Krowiarki, ale za to w warunkach zimowych.

Start z Przełęczy Krowiarki

Osobiście uważam, że najlepszy punkt startowy na jednodniową wycieczkę na Babią Górę to Przełęcz Krowiarki. Prowadzi przez nią droga wojewódzka nr. 957, a na samej przełęczy do dyspozycji mamy dwa duże parkingi. Oba są płatne, ale za to od razu po wyjściu z samochodu możemy ruszyć na szlak. Pamiętajcie, że wchodzicie na teren Babiogórskiego Parku Narodowego, zatem za wejście również trzeba zapłacić. Bilety dostępne są w budce przy wejście na szlak, lub online. Przełęcz wnosi się na wysokość 1012 m n.p.m. i w zimie często leży tutaj śnieg, mimo że w Zawoi, czy Zubrzycy nie ma po nim śladu.

Czerwony szlak przez Sokolicę

Kierujemy się na czerwony szlak, który doprowadzi nas na sam szczyt. Jest to najszybsza droga i równocześnie najprostsza. Początkowo droga prowadzi przez las i nie oferuje żadnych wyjątkowych widoków. Latem jest tutaj sporo schodów do pokonania, ale w warunkach zimowych to po prostu ścieżka, która pnie się w górę. Po 1,5 kilometra marszu docieramy do pierwszego charakterystycznego miejsca jakim jest Sokolica ( 1367 m n.p.m. ). Z tego miejsca rozciąga się piękny widok na szczyt Babiej Góry, a także na Beskidy. Są też ławeczki, wiec można złapać oddech przed dalszą wędrówką.

My zatrzymujemy się na kilka zdjęć i łyk herbaty, po czym ruszamy dalej. Nabieramy wysokości, a roślinność karłowacieje. Najpierw drzewa przechodzą w kosodrzewinę, a okolice szczytu to już tylko skała i ewentualnie trawa. W momencie kiedy kończy się pasmo drzew, otwiera się widok na Tatry i inne pasma górskie na Słowacji. Ostatnie 200/300 metrów przewyższenia to zdecydowanie najpiękniejszy fragment szlaku, bowiem krajobrazy są wspaniałe. Babią Górę warto zdobyć o każdej porze roku, ale to zimą jest najpiękniejsza. Pamiętajcie jednak o przygotowaniu się na zimową wędrówkę, bo DIablak potrafi zaskoczyć nawet doświadczonych turystów.

Pogoda ba Babiej Górze

Zanim przejdziemy dalej z relacją z naszej wycieczki, to mała dygresja dotycząca warunków pogodowych na Babiej Górze. Pamiętajcie, że pogoda na tym szczycie bywa bardzo zmienna. Praktycznie przez cały rok wieje tam wiatr. Zimą oczywistą rzeczą jest dobry, ciepły ubiór, ale również latem zalecam mieć w plecaku kurtkę i czapkę. Babia jest kapryśna i pogoda potrafi gwałtownie się zmienić. Ponieważ kopuła szczytowa jest rozległa i pozbawiona roślinności, przy dużej mgle nie trudno jest pomylić kierunek marszu. Zimą przydadzą się raki, lub raczki, a także kijki trekkingowe – jest to zestaw, który na pewno ułatwi marsz. Na Diablaku występuj też zagrożenia lawinowe, choć jest to zjawisko rzadkie, nie można go ignorować. Reasumując, Babia Góra, choć nie jest szczytem trudnym technicznie, wymaga dobrego przygotowania i orientacji w terenie.

Szczyt Diablaka

Szczyt Babiej Góry osiągamy po niecałych 5 kilometrach marszu. Końcówka bywa myląca, bo kilkukrotnie może wydawać się, że już jesteśmy, a to jeszcze nie sam wierzchołek. Szczyt jest bardzo charakterystyczny. Mamy tu ułożony z kamieni mur, a także słupki z nazwą szczytu w języku Polskim i Słowackim, a także krzyż z małym ołtarzem. Tak jak pisałem wyżej, na szczycie często wieje, i mur stanowi jedyną osłonę przed wiatrem. Pomijając podmuchy, które tego dnia nie były jakieś bardzo mocne, pogoda jest idealna. Lekki mrozik, słońce i duża przejrzystość powietrza – czego chcieć więcej? Robimy zdjęcia, spożywamy drugie śniadanie i zaczynamy zejście.

Zajście do schroniska Markowe Szczawiny

Aby domknąć pętlę, musimy kontynuować wędrówkę szlakiem czerwonym. Ten prowadzi nas w kierunku Przełęczy Brona. Tam do wyboru mamy dwie opcje. Możemy wydłużyć wycieczkę i zdobyć Małą Babią Górę, albo kontynuować zejście do schroniska Markowe Szczawiny. My kontynuujemy zejście. Jest tu kilka stromych fragmentów, które zimą mogą być problematyczne, ale generalnie schodzi się przyjemnie. Markowe Szczawiny to duże schronisko, które kilka lat temu przeszło generalny remont. Bywa często celem spacerowiczów, ponieważ z Krowiarek prowadzi tutaj niemal płaski szlak. Robimy ostatni postój i ruszamy w kierunku przełęczy, gdzie zostawiliśmy samochód.

Zamknięcie Pętli i podsumowanie

Ze schroniska na Krowiarki prowadzi niebieski szlak. To najmniej atrakcyjny fragment całej wycieczki. Do przejście jest ponad 6 kilometrów płaskiej, leśnej ścieżki. Jeśli realizujemy zaproponowaną trasę, to od tego fragmentu można rozpocząć, a przez Sokolicę schodzić. To też dobra opcja.

Była to kolejna udana wycieczka na Babią Górę. Dla mnie było to już dziesiąte wejście na Królową Beskidów, a dla Asi drugie. Babia to super propozycja na jednodniową wycieczkę i na pewno jeszcze nie raz ją zdobędziemy.

Alpy Alpy Julijskie Austria Barcelona Beskidy Beskid Śląski Beskid Żywiecki Bośnia i Hercegowina Błatnia Chorwacja City Break Czechy Czeski Raj Dachstein Dolny Śląsk DOlomity Europa Ferraty Grecja Góry Góry Atlas Góry na Słowacji Góry z dziećmi Hiszpania Jezioro Garda Katalonia Korona Gór Polski Kościelec Książki Maroko Mała Fatra Olimp Podróże po Europie Polska Recenzja książki Reportaż Skalne Miasta Słowacja Słowenia Tatry Tatry Słowackie Tatry Wysokie Tatry Zachodnie Węgry Włochy

1 komentarz do “Babia Góra zimą”

  1. Odnośnik zwrotny: Wschód słońca na Pilsku - Podróże Kuklaków

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry