Śląski Olimp – wyprawa na Ślężę

Góra Ślęża, położona w Sudetach Wschodnich i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych szczytów w rejonie Wrocławia. Jej wysokość wynosi 718 metrów n.p.m., co czyni ją najwyższym szczytem Masywu Ślęży. Ślęża to miejsce o bogatej historii i znaczeniu kulturowym, a na dodatek zaliczana jest do Korony Gór Polski, zatem musieliśmy tam dotrzeć.

Ślęża to bardzo popularny szczyt i dostać się nań można na kilka sposobów. Największa ilość szlaków na Ślężę prowadzi z miejscowości Sobótka. Tam do wyboru mamy szlaki niebieski, czerwony i żółty. Startując z Sobótki na szczyt mamy ok 5/6 kilometrów marszu, co powinno zająć ok 2 godzin. My jednak zdecydowaliśmy się na szlak żółty z Przełęczy Tąpadła – jest to najszybsza opcja dotarcia na szczyt. Szlak ten jest też przyjemny i widokowy, choć nam nie do końca dopisała tym razem pogoda.

Na Ślężę wybraliśmy się 1 lutego 2024 roku. Warunki były bardziej wiosenno – jesienne niż zimowe. Kilka stopni powyżej zera i niestety też lekki deszczyk. O ile na samej Przełęczy coś tam jeszcze było widać, to im wyżej, tym widoczność była gorsza. Sam szczyt spowity był mgłą, mimo to spotkaliśmy po drodze kilku turystów. Żółtym szlakiem, którym wędrowaliśmy do szczytu mamy zaledwie 3 kilometry, tak więc spacer spokojnym tempem powinien zająć ok. godziny.

Żółty szlak prowadzi generalnie lasem, ale nie można powiedzieć, że jest nudny, bowiem liczne skałki robią przyjemny klimat. Sam szczyt zaś jest bardzo zabudowany jak na góry w Polsce. Mamy tu Dom Turysty PTTK, gdzie znajdziemy pieczątkę i możemy coś zjeść, jest kościół pod wezwaniem Nawiedzenia NMP z 1852 roku, krzyż milenijny postawiony tu w 2000 roku, wieżę widokową o ciekawej konstrukcji i stromej drabince prowadzącej na platformę, fragmenty XIII-wiecznych murów zamkowych pomiędzy kościołem a grupą Skał Zamkowych, a także rzeźbę niedźwiedzia, który pełnił w przeszłości rolę kultową.

Wędrując na Ślężę warto znać wątek historyczno – kulturowy. W dawnych czasach góra była miejscem kultu i uznawana była za siedzibę bogów. Czczono tu między innymi słońce czy księżyc. Nawet długo po chrystianizacji okolicznych terenów uprawiano tutaj pogańskie praktyki religijne, takie jak np. święto Kupały. Trzeba przyznać, że góra ma specyficzny klimat, a w warunkach pogodowych, które nam przypadły w udziale można było popuścić wodze wyobraźni. Mi osobiście kojarzy się z Mount Ventoux, góry która nazywana jest Olbrzymem Prowansji. Zachowajmy rzecz jasna właściwą skalę, bowiem nasza góra jest 1000 metrów niższa od francuskiej koleżanki, ale wygląda z daleka bardzo ciekawie.

Ślęża na liście Korony Gór Polski zajmuje przed ostatnie miejsce pod względem wysokości, ale podobnie jak jeszcze niższa Łysica, jest bardzo ciekawą górą, na którą zdecydowanie warto się wybrać. Polecam ją każdemu, bez względu na to, czy zbiera szczyty do KGP, czy też nie. Sam bardzo chętnie tam wrócę, a nie mogę tego powiedzieć o wszystkich szczytach, które zdobyłem w ramach wyzwania.

1 komentarz do “Śląski Olimp – wyprawa na Ślężę”

  1. Odnośnik zwrotny: 2024 w telegraficznym skrócie - Podróże Kuklaków

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry