Zimowy Kościelec i Dolina Gąsienicowa

Kościelec to jeden z najpiękniejszych tatrzańskich szczytów. Osobiście mam do niego wielki sentyment, ponieważ był to mój pierwszy szczyt zdobyty w Tatrach. Dotychczas byłem na Kościelcu trzy razy. Dwukrotnie latem i raz późną jesienią. Zwłaszcza listopadowe wejście stanowiło wyzwanie, ponieważ szlak był wówczas mocno oblodzony. Tym razem podjąłem próbę zimowego wejście na „tatrzański Mattehorn”. Warunki w dniu 1 marca 2025 roku nie należały do łatwych, choć pogoda była piękna. Zapraszam na relację z wycieczki.

Czarny szlak z Brzezin do Murowańca

Wędrówkę zaczynam w Brzezinach, gdzie swój początek ma szlak czarny. Jest to wygodna i szeroka droga, którą docieram do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Idę tym szlakiem po raz pierwszy i muszę przyznać, że jest to bardzo wygodna opcja, jeśli planujemy działalność wyżej w górach. Szlak jest łagodny i bez większego zmęczenia można dotrzeć do punktu startowego faktycznej działalności górskiej. Oczywiście szlaki z Kuźnic przez Boczań, czy Dolinę Jaworzyny są bardziej widokowe, jednak jednocześnie są bardziej męczące. Dodam jeszcze, że szlak czarny nie jest całkowicie pozbawiony widoków, te bowiem otwierają się w końcowym fragmencie podejścia.

Zielona Dolina Gąsienicowa

Na Przełęcz Karb, z której zaczyna się końcowe podejście na Kościelec, można się dostać z dwóch stron. Dotychczas za każdym razem, gdy wchodziłem na Kościelec, startowałem spod Czarnego Stawu Gąsienicowego, ale tym razem decyduję się na podejście z drugiej strony, a więc z Zielonej Doliny Gąsienicowej. Podyktowane to jest faktem dużej ilości świeżego śniegu, a co za tym idzie potencjalnego zagrożenia lawinowego. Delektuję się więc widokami na Kasprowy Wierch i Świnicę. Pogoda jest wspaniała, ale mam świadomość, że wyżej warunki mogą być trudne. Po drodze spotykam kilku turystów, którzy nie zdecydowali się na Kościelec tego dnia, niemniej sam nie rezygnuję z chęci zdobycia szczytu.

Przełęcz Karb i atak szczytowy

Na Przełęcz Karb idzie się dość komfortowo. Szlak jest dobrze przetarty, zaczyna jednak wiać i coraz dotkliwiej odczuwam chłód. Po krótkim odpoczynku decyduję, że ruszam w górę. Na tym etapie mam już pewność, że nie będzie łatwo. Śnieg nie jest dobrze związany, a pod nim skutecznie ukryła się warstwa lodu. Ślad od przełęczy jest słaby. Wyżej tego dnia podążyło ledwie kilka osób, niemniej rozpoczynam wspinaczkę. Sprzęt zimowy jest absolutnie niezbędny. Bez czekana i raków nie próbowałbym nawet wychodzić tego dnia na Kościelec, a nawet posiadanie tych akcesoriów nie powoduje całkowitego poczucia bezpieczeństwa. Mijam kolejne osoby, które zrezygnowały ze zdobycia szczytu i w końcu sam podejmuję decyzję o odwrocie.

Wycofanie spod szczytu

Zejście jest jeszcze trudniejsze od podejścia. Przyczepność nawet w rakach jest słaba, a śnieg wyjeżdża spod nóg. Ostrożnie stawiam każdy krok i w końcu udaje się bezpiecznie zejść na Karb. Tutaj zebrała się spora grupa ludzi, część decyduje się próbować szczęścia, a część słuchając schodzących nie podejmuje wyzwania. Później, gdy wrzuciłem relację na Instagram napisała do mnie jedna z osób będąca tego dnia na Karbie. Sama nie zdecydowała się na wejście, ale za to widziała jak w okolicy zeszła mała lawina i lekko przysypała kilku ludzi. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jeśli czuję jakiś niepokój w górach, to warto posłuchać wewnętrznego głosu i się wycofać zanim dojdzie do wypadku.

Powrót

Schodzę do Zielonej Doliny i wracam do samochodu tą samą drogą, którą rano pokonywałem w odwrotnym kierunku. Choć nie zdobyłem szczytu, to jednak zebrałem sporo cennego doświadczenia. Zima w Tatrach to nie przelewki i należy mierzyć siły na zamiary. Moje dotychczasowe wycieczki w wyższe partie Tatr za każdym razem miały miejsce w super warunkach, a tutaj miałem okazję na własnej skórze doświadczyć czegoś innego. Schodzę spokojnie i cieszę się możliwością przebywania w górach. Jestem w pełni usatysfakcjonowany. Na Kościelec na pewno jeszcze wrócę.

Afryka Alpy Alpy Julijskie Austria Barcelona Beskidy Beskid Śląski Beskid Żywiecki Błatnia Chorwacja City Break Czechy Dachstein Dolny Śląsk DOlomity Europa Ferraty Grecja Góry Góry Atlas Góry na Słowacji Góry Stołowe Góry z dziećmi Hiszpania Jezioro Garda Katalonia Korona Gór Polski Książki Maroko Mała Fatra Podróże po Europie Polska Recenzja książki Rzym Skalne Miasta Skrzyczne Sudety Słowacja Słowenia Tatry Tatry Słowackie Tatry Wysokie Tatry Zachodnie Węgry Włochy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry