Jebel Toubkal – najwyższy szczyt Maroka

W samym sercu marokańskiego Atlasu Wysokiego, zaledwie 60 km od Marrakeszu, znajduje się najwyższy szczyt Afryki Północnej – Jebel Toubkal (4167 m n.p.m.). Mimo imponującej wysokości, zdobycie go jest możliwe niemal dla każdego sprawnego turysty. To wyzwanie, które nie wymaga specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego (latem), ale dostarcza ogromnych emocji i spektakularnych widoków. Oto moja relacja z wyprawy, która zaczęła się w niewielkiej górskiej wiosce Imlil.

Dzień 1: Imlil – Schronisko Toubkal (Refuge du Toubkal)

Wędrówkę rozpoczynamy w Imlil – urokliwej wiosce położonej na wysokości około 1740 m n.p.m. To tutaj wielu turystów rozpoczyna swoją drogę na Toubkal. Miejsce to położone jest ok 60 km od Marrakeszu, zatem jeśli lecimy do Maroka samolotem, to warto wybrać lot właśnie do tego miasta. Choć Imlil to popularny górski kurort, to jednak klimat tutaj znacząco odbiega od tego, co możemy zastać w naszym Zakopanem. W centrum nie brakuje oczywiście sklepików z pamiątkami, czy sprzętem górskim, ale wszystko nie jest tak skomercjalizowane jak w Polsce.

Jeśli w schronisku planujemy nocleg, to nie ma potrzeby wczesnego wyruszenia na szlak. Ten jest dobrze wytyczony, a różnica wysokości – około 1400 metrów pokonywana jest stopniowo. Trasa prowadzi przez kamieniste doliny, niewielkie osady i wzdłuż wyschniętych koryt rzecznych. Po drodze mijamy Sanktuarium Sidi Chamharouch – miejsce pielgrzymek lokalnych mieszkańców, gdzie można złapać chwilę oddechu i napić się miętowej herbaty.

Po około 5-6 godzinach marszu docieramy do Refuge du Toubkal (3207 m n.p.m.) – schroniska, które staje się bazą wypadową na atak szczytowy. Warunki są proste, ale wystarczające: wspólne pokoje, ciepłe posiłki i atmosfera międzynarodowej wspólnoty ludzi z całego świata, zjednoczonych jednym celem – zdobyciem szczytu.

Wchodząc na teren parku narodowego trzeba pamiętać, że w Górach Atlas wędrowcom z zagranicy musi towarzyszyć lokalny przewodnik. To przepis wprowadzony po wydarzeniach z 2018 roku, gdy zamordowane zostały dwie turystki ze Skandynawii, które podróżowały same. Przy większych grupach przewodników musi być kliku.

Dzień 2: Atak szczytowy – Toubkal (4167 m)

Następnego dnia ok. godz. 6 rozpoczynamy atak szczytowy. Trasa wiedzie przeważnie stromym zboczem wśród luźnych kamieni i żwiru. Mamy koniec kwietnia, w związku z czym śnieg zalega już tylko w bardziej zacienionych miejscach. Sprzęt zimowy nie jest potrzebny. Potrzebna jest za to dobra kondycja, bowiem jest stromo, a do tego dochodzi wysokość. Pogodę mamy jednak piękną i po ok 3.5 godz. wspinaczki stajemy na dachu Afryki Północnej. Ze szczytu roztacza się panoramiczny widok na bezkres Atlasu, a przy dobrej pogodzie można dostrzec nawet pustynne równiny na południu.

Jesteśmy jedną z ostatnich grup, które ruszyły ze schroniska, dzięki czemu unikamy tłumów na szczycie. Jest nawet moment, że jesteśmy tam zupełnie sami. Jest czas na zdjęcia i drugie śniadanie. Na szczycie spędzamy ponad godzinę i rozpoczynamy zejście do schroniska. W planie mamy kolejny nocleg, ale osobiście uważam, że po wejściu na szczyt można spokojnie wrócić od razu do Imlil.

Dzień 3: Powrót do Imlil

Następnego dnia rano ruszamy w drogę powrotną do Imlil. Klimat jest nieco inny, ponieważ jest chłodniej i wilgotniej. Niemniej jednak jest to dobra pogoda do schodzenia. Widoki po raz kolejny zachwycają. W samym Imlil podchodzimy jeszcze pod bardzo malownicze wodospady, ale to opiszę w osobnym wpisie, poświęconym właśnie tej miejscowości.

Tak jak pisałem powyżej, jeśli mamy dobrą kondycję, to akcję górską z Toubkalem można zaplanować na dwa dni. Są osoby, które załatwiają wszystko w jeden dzień, czyli wcześnie rano ruszają z Imlil i po wejściu na szczyt wracają do tej miejscowości. Jest to wykonalne, ale wymaga już bardzo dobrej kondycji i tempa na szlaku. Osobiście uważam, że najlepszą opcją jest wariant dwudniowy.

Podsumowanie

Wyprawa na Jebel Toubkal to jedno z tych doświadczeń, które łączą piękno natury z fizycznym wyzwaniem i kulturowym bogactwem Maroka. To szansa, by poczuć ducha Atlasu, zobaczyć życie Berberów z bliska i sprawdzić siebie na jednym z najwyższych szlaków Afryki. Mimo wysokości, Toubkal jest szczytem, z którym powinna poradzić sobie każda osoba z dobrą kondycją fizyczną. Myślę, że może też to być dobre przetarcie przed ambitniejszymi górami.

Dodam jeszcze, że byłem częścią wyprawy zorganizowanej przez agencję Adventure24. W ramach wycieczki nie tylko weszliśmy na Toubkala, ale zobaczyliśmy spory kawałek Maroka. O tym wszystkim będę jeszcze pisał. Z wyprawy jestem zadowolony, aczkolwiek gdybym organizował sobie sam wyjazd, pewne rzeczy bym pozmieniał. Zebrałem jednak sporo doświadczenia, co mam nadzieję, zaprocentuje w przyszłości.

Afryka Alpy Alpy Julijskie Austria Barcelona Beskidy Beskid Śląski Beskid Żywiecki Błatnia Chorwacja City Break Czechy Dachstein Dolny Śląsk DOlomity Europa Ferraty Grecja Góry Góry Atlas Góry na Słowacji Góry Stołowe Góry z dziećmi Hiszpania Jezioro Garda Katalonia Korona Gór Polski Książki Maroko Mała Fatra Podróże po Europie Polska Recenzja książki Rzym Skalne Miasta Skrzyczne Sudety Słowacja Słowenia Tatry Tatry Słowackie Tatry Wysokie Tatry Zachodnie Węgry Włochy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry