Do 2024 roku większość naszych wyjazdów wyglądała w taki sposób, że jechaliśmy, lub lecieliśmy do miejsca docelowego, następnie zwiedzaliśmy różne miejsca w okolicy i codziennie wracaliśmy do miejsca noclegu. W dodatku najdłuższe „wakacje” trwały 9 dni. W roku 2024 postanowiliśmy zrobić krok dalej na naszej podróżniczej drodze i na przełomie czerwca i lipca udaliśmy się w 16 dniową podróż po Bałkanach. Przejechaliśmy przez 8 krajów, nocowaliśmy w 8 różnych miejscach, a w 5 krajach spędziliśmy więcej niż jeden dzień. Cała wyprawa była dość precyzyjnie zaplanowana i choć nie ustrzegliśmy się drobnych błędów, finalnie byliśmy bardzo zadowoleni z czasu spędzonego w podróży. Zobaczyliśmy i zwiedziliśmy niemal 100% zaplanowanych miejsc. Byliśmy w górach, na wybrzeżu i w miastach. Był też czas na wypoczynek i beztroskie wylegiwanie się na plaży.

Poniżej opiszę całą wyprawę dzień po dniu. Z czasem podlinkuję wszystkie opisywane miejsca. Być może nasze pomysły i wnioski posłużą komuś do zaplanowania swojej wycieczki, a może po prostu ułatwią szukanie atrakcji w miejscu pobytu podczas wakacji, czy innego wyjazdu. Mieszkamy na południu Polski, zatem mamy blisko do granicy z Czechami, lub Słowacją, a to przyśpiesza drogę na południe Europy.

Słowenia

Słowenia była pierwszym przystankiem na naszej drodze. Spędziliśmy w tym pięknym kraju 3 dni. W tym czasie udało się zobaczyć wiele ciekawych miejsc, ale generalnie wizyta ta pozostawiła spory niedosyt. Słowenia, jak na taki mały kraj, ma naprawdę wiele do zaoferowania jeśli chodzi o przyrodę i ogólnie atrakcje turystyczne. Ta wizyta uświadomiła nam, że prędzej czy później do Słowenii wrócimy. Niemniej jednak, udało się nam zobaczyć sporo ciekawych miejsc, ale przy intensywnym planie zwiedzania.

Dzień 1

Przełęcz Vršič

Pierwszym punktem na naszej trasie była Przełęcz Vršič, położona na wysokości 1611 m n.p.m. Jest to bardzo malownicze miejsce w Alpach Julijskich i co ważne, można tam dojechać samochodem. Droga nazwana Ruską Cestą powstała w 1915 roku i łączy miejscowości Trenta i Kranjska Gora. Sama przełęcz to oczywiście najwyższy punkt na drodze, ale cała trasa jest niezwykle malownicza. Co rusz roztaczają się spektakularne widoki na Alpy Julijskie. Szosa jest stroma i bywa kręta, nie jest też przesadnie szeroka, więc trzeba zachować ostrożność podczas jazdy. Trasę można pokonać z jednej, lub drugiej strony. My wjechaliśmy na Vršič od strony Kranjskiej Gory, a później wróciliśmy do tej miejscowości, ponieważ tam mieliśmy zaplanowany pierwszy nocleg. Przy okazji jazdy Ruską Cestą warto też zobaczyć małą kapliczkę, która powstała w celu upamiętnienia osób, które zginęły podczas budowy.

Jezioro Jasna

W okolicach Kranjskiej Gory jest wiele ciekawych miejsc i spokojnie można tam spędzić kilka dni. Jednym z wartych uwag miejsc jest Jezioro Jasna, o którym już pisałem. Odsyłam zatem do tego wpisu.

Rezerwat Zelenci

Kolejne miejsce w okolicach Kranjskiej Gory, które zobaczyliśmy pierwszego dnia, to Rezerwat Zelenci. Również już o nim pisałem. Zapraszam do lektury i odwiedzenia Rezerwatu Zelenci.

Dzień 2

Wodospad Peričnik

Wodospad Peričnik to jedna z wizytówek Słowenii. Pięknie położony, dwukaskadowy wodospad robi kolosalne wrażenie. Dla nas było to jedno z najpiękniejszych miejsc w trakcie podróży. Ze względu na fakt, że jest łatwo dostępny, można się tu wybrać z dziećmi. Zdecydowanie jest to miejsce, które trzeba zobaczyć będąc w Słowenii.

Wąwóz Vintgar

Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy tego dnia był Wąwóz Vintgar. Jest to, podobnie jak Peričnik, bardzo malownicze miejsce. W przeciwieństwie do wodospadu, wejście na teren wąwozu jest płatne, ale też infrastruktura turystyczna jest tutaj bardziej rozwinięta. Trasa wycieczki prowadzi drewnianymi pomostami i ścieżkami, a dodatkowo przy wejściu turyści dostają kaski. To chyba nico nad wyrost, bo przejście całej trasy wydaje się całkowicie bezpieczne. Wąwóz Vintgar nas zachwycił.

Bled

Miasteczko Bled i znajdujące się tam jezioro o tej samej nazwie to chyba najbardziej charakterystyczne miejsce w Słowenii. Dojechaliśmy tam na koniec dnia i szczerze mówiąc było to pierwsze rozczarowanie podczas podróży. Nie żeby miejsce nie było ładne, ale już trochę górskich miejscowości i jezior w otoczeniu gór widzieliśmy. Dzień zakończyliśmy spacerem wokół jeziora i udaliśmy się na miejsce noclegu w niedalekim Kranju.

Dzień 3

Predjamski Grad

Trzeci dzień podróży zaprowadził nas na Chorwację, ale po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w dwóch miejscach w Słowenii. Pierwszym był Predjamski Grad, czyli zamek zbudowany pod ponad dwustumetrową skałą. Zamek robi wrażenie z zewnątrz, jak i z wewnątrz. Wnętrze bowiem częściowo zaaranżowane jest w jaskini. To niezwykle malownicze miejsce, wykorzystywane na planach filmowych, między innymi serialu Wiedźmin. Jeśli będziecie w okolicy, to warto również odwiedzić Jaskinię Postojną, nam jednak brakło na to czasu.

Koper

Po południu zawitaliśmy na słoweńskie wybrzeże, które nie jest specjalnie długie. Jednym z większych miast jest Koper. Jest to jedyny port handlowy w Słowenii, ale miasto posiada też ładną starówkę. Troszkę pospacerowaliśmy i posiedzieliśmy na plaży, po czym skierowaliśmy się w kierunku Chorwacji, bowiem najbliższe dni mieliśmy w planie spędzić na półwyspie Istria.

Chorwacja

Chorwacja to kierunek bardzo popularny wśród Polaków i nie ma się co dziwić. Pogoda latem dopisuje, plaże są tu piękne, jedzenie dobre i mamy stosunkowo blisko, zwłaszcza z południowej Polski. Dla nas jednak Chorwacja to nie tylko plaże i znane kurorty turystyczne, ale kraj gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Plaże, góry, historyczne miasta, zróżnicowana przyroda – to wszystko powoduje, że w ostatnich latach byliśmy w Chorwacji kilka razy, za każdym razem w innym regionie. Tym razem celem było spędzenia kilku dni na Istrii, następnie podróż na południe, gdzie celem było zdobycie Dinary – najwyższego szczytu Chorwacji. Plan został zrealizowany w 100%, ale o tym poniżej.

Dzień 4

Przylądek Kamenjak

Przylądek Kamenjak był na czele naszej listy miejsc, które chcieliśmy zobaczyć na Istrii. Nie zawiedliśmy się i jeśli mielibyśmy kiedyś wrócić na Istrię, to z pewnością Kamenjak ponownie byłby pierwszym wyborem na spędzenie tam czasu. Dzika przyroda, piękne, zróżnicowane plaże, czego chcieć więcej?

Pula

Pula to miasto na południu Istrii. Wybraliśmy się tam na spacer po plażingu na Kamenjaku. Z pewnością obrazek, który kojarzy się z tym miastem to rzymski amfiteatr, który jest jednym z trzech najlepiej zachowanych amfiteatrów Starożytnego Rzymu na świecie. Jednak Pula to nie tylko ten budynek, ale również wiele innych, jak chociażby Łuk Sergiusza. Jest to największe miasto na Istrii i 6 na liście największych chorwackich miast.

Dzień 5

Dvigrad

Dvigrad to ruiny średniowiecznego groduna Istrii. Nie jest to może najbardziej popularne miejsce, ale na pewno warte zobaczenia. Na pierwszy rzut oka obiekt nie wydaje się duży, ale jeśli wejdziemy nieco w głąb, ruiny zamku Dvigrad robią wrażenie swoją monumentalnością. Do dziś zachowały się fragmenty murów obronnych, wieże, kościół św. Zofii oraz fundamenty dawnych domów.

Rovinj

Rovinj to malownicze miasteczko na wybrzeżu, które przyciąga turystów piaszczystymi plażami i zabytkowym centrum. Stare miasto ma swój urok i spacer wąskimi uliczkami to rzecz obowiązkowa. Z racji swojej popularności Rovinj jest miejscem dość zatłoczonym, ale to drobny minus. Osobiście uważam, że to jedno z ładniejszych miast w Chorwacji.

Dzień 6

Hum – najmniejsze miasto świata

Hum jest najmniejszym miastem na świecie. Ilość mieszkańców nie przekracza 30 osób. Miasteczko jest rzeczywiście malutkie. Znajdziemy w nim kilka budynków i dwie główne uliczki. Miejsce to ma ciekawy klimat i warto tu wpaść na krótką wizytę.

Szybenik

Przenosimy się na południe Chorwacji, do miasta Szybenik. To ładne miasto położone mniej więcej w połowie drogi między Zadarem a Splitem. Choć można tu spędzić cały urlop, dla nas jest to tylko dwudniowy przystanek na trasie. Dla mnie Szybenik to baza wypadowa na Dinarę – najwyższy szczyt Chorwacji. Niemniej jednak korzystamy z tutejszych plaż i odbywamy spacer uliczkami starego miasta. Jak wiele innych chorwackich miast wybrzeża, Szybenik ma ten specyficzny klimat, który bardzo lubimy.

Dzień 7

Najwyższy szczyt Chorwacji

Dinara, czyli najwyższy szczyt Chorwacji wznosi się na wysokość 1831 m n.p.m. Szczyt nie jest trudny do zdobycia, jednak wymaga dobrej kondycji. Dodatkowo, jeśli zdobywacie go w okresie letnim, to trzeba pamiętać o upałach, dlatego też wycieczkę polecam zacząć jak najwcześniej. Ja wystartowałem ok 5 rano i przed południem byłem już z powrotem w samochodzie. Na szlaku spotkałem dosłownie 4 innych turystów, więc jeśli idziecie sami, to trzeba się nastawić na długie momenty samotności. Pamiętajcie o dużej ilości picia, nakryciu głowy i kremie z filtrem.

Dzień 8

Zatoka umarłych hoteli

Zatoka umarłych hoteli to ciekawe miejsce, które znajdziecie w miejscowości Kupari, na południe od Dubrownika. Było to ostatnie miejsce w Chorwacji, w którym się zatrzymaliśmy, ponieważ tego dnia zmienialiśmy kraj na Czarnogórę. Zatoka umarłych hoteli, jak sama nazwa wskazuje, to zniszczony luksusowy kurort, który powstał w latach 60 – tych XX wieku dla oficerów armii jugosłowiańskiej. Podczas wojny domowej w latach 90 – tych został zniszczony i do dziś nie odbudowany. Zatem miejsce to jest gratką zarówno dla plażowiczów, jak i fanów urbexu. W sezonie nie liczcie jednak na pustki, bowiem turystów, czy tez miejscowych nie brakowało.

Czarnogóra

Dzień 9

Herceg Novi i Igalo

Ogólnie w Czarnogórze nie zwiedziliśmy tak wiele, plan był ambitniejszy, ale wyszło tak, że sporo odpoczywaliśmy, a dodatkowo w 3 dzień pobytu padał deszcz. W każdym razie pierwszy pełny dzień w tym kraju spędziliśmy w miejscowościach Igalo i Herceg Novi. O ile w tej pierwszej nie ma specjalnie nic ciekawego, o tyle ta druga jest całkiem ładna. Będąc na północy Czarnogóry na pewno warto tu zaglądnąć i pospacerować. Oczywiście w obu miejscowościach są też plaże, choć według mnie nie takie ładne jak choćby w Chorwacji. Poniżej kilka zdjęć z Herceg Novi.

Dzień 10

Kotor

Kotor to miejsce, które było jednym z obowiązkowych do zobaczenia podczas naszej podróży. Gdzie, jak gdzie, ale tu musieliśmy dotrzeć. Stało się to 8 lipca, w piękny słoneczny dzień. Kotor to jedno z najładniejszych miast wybrzeża, a z murów twierdzy rozciąga się wspaniały widok na Zatokę Kotorską. Stare miasto jest wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i trzeba przyznać, że zabytkowych budynków tu nie brakuje. Z racji popularności jest to też miejsce zatłoczone, a znalezienie parkingu w okolicach centrum może graniczyć z cudem. My zaparkowaliśmy poza centrum i do interesujących nas miejsc doszliśmy na nogach. Kotor nie jest wielkim miastem, więc i odległości do pokonania nie są wielkie.

Dzień 11

Tego dnia pogoda była kiepska i nie robiliśmy niczego szczególnego. Zbieraliśmy siły na dalszą drogę. Od następnego dnia rozpoczęliśmy podróż w stronę domu.

Bośnia i Hercegowina

Dzień 12

Pierwszy dzień w Bośni spędziliśmy dość intensywnie, co opisałem w osobnym wpisie, do którego odsyłam. Nocleg mieliśmy w Mostarze, tak więc plan był taki, żeby wizyta w tym mieście była zwieńczeniem dnia. Co zatem zobaczyliśmy pierwszego dnia w Bośni?

Počitelj

Počitelj to niezwykle fotogeniczne stare miasto, które jest pamiątką tureckiej obecności w regionie. Warto tutaj spędzić troszkę czasu, spacerując kamiennymi uliczkami i delektując się widokiem na kamienne zabudowania i wystające minarety.

Blagaj

Blagaj to mała miejscowość niedaleko Mostaru. Zyskuje coraz bardziej na popularności ze względu na malowniczo położony klasztor Derwiszów, obok którego swoje źródło ma rzeka Buna. Będąc w okolicy, trzeba to miejsce zobaczyć.

Mostar

Miasto wizytówka Bośni i Hercegowiny. Każdy widział zdjęcie starego mostu i jest to oczywiście najbardziej popularne miejsce w mieście. Warto wybrać się w okolice mostu wcześnie rano, bowiem tylko wtedy jest szansa na zdjęcia bez tłumów. Mostar to nie tylko stary most. Miasto jest malowniczo położone, a stare miasto to z pewnością dobre miejsce na spacer. To tutaj po raz pierwszy odczuliśmy ten słynny mix kulturowo religijny, tak charakterystyczny dla BIH.

Dzień 13

Sarajewo

Kolejny dzień to podróż z Mostaru do Banja Luki, ale z przystankiem w stolicy Bośni i Hercegowiny. Sarajewo to specyficzne miasto, gdzie przebiega symboliczna granica wschodu z zachodem. To też miasto z wielką historią. Z pewnością kilka godzin, które tam spędziliśmy pozwoliły tylko lekko liznąć klimatu tego miejsca. Stare miasto, most na którym nastąpiło zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda, okoliczne góry, z których Serbowie prowadzili ostrzał Sarajewa podczas wojny, słynne Sarajewskie róże, czy budynki, które do dziś noszą ślady po kulach. Stolica Bośni i Hercegowiny ma klimat i z pewnością wrócimy w to miejsce.

Węgry

Dzień 14

Na Węgrzech spędziliśmy 3 dni, z czego większość nad Balatonem.

Hévíz

Hévíz to mała miejscowość uzdrowiskowa na zachód od Balatonu. Jest to dla nas zawsze baza wypadowa, kiedy przebywamy w tym regionie. Miasteczko słynie przede wszystkim z największego w Europie naturalnego jeziora termalnego. Temperatura wody nie schodzi tu poniżej 24 stopni nawet w zimie. Pierwszego dnia pobytu pospacerowaliśmy sobie tylko po Hévíz, ponieważ przybyliśmy w to miejsce po południu. Generalnie nia ma tu wielu atrakcji poza jeziorem, ale jest to spokojne miejsce, oddalone od tłumów turystów, którzy przebywają w miejscowościach nad samym Balatonem.

Dzień 15

Keszthely

Przedostatni dzień pobytu na Węgrzech spędziliśmy w miejscowości Keszthely. To chyba nasze ulubione miejsce nad samym Balatonem. Dzień generalnie przeznaczyliśmy na kąpiele i plażowanie. Balaton może nie ma przejrzystości Adriatyku, ale jest to ciepłe i płytkie jezioro, zatem odpowiednie dla dzieci. Samo Keszthely to małe miasto, w którym największą atrakcją jest pięknie zachowany Pałac Festeticsów z 1745 roku. Budynek jest w pięknym stanie, a dodatkowo warto przespacerować się po zadbanym parku.

Dzień 16

Tihany

Dzień 16 był dniem powrotu do domu, ale praktycznie cały ten dzień spędziliśmy jeszcze na Węgrzech. Pierwszym przystankiem był półwysep Tihany i miejscowość o tej samej nazwie. Centrum półwyspu stanowi opactwo benedyktyńskie, a ze wzgórza klasztornego roztacza się piękny widok na Balaton. Symbolem półwyspu jest lawenda i w sklepikach można kupić liczne pamiątki nawiązujące do tej kwitnącej na fioletowo rośliny.

Kékes (Kékestető)

Kékes ( 1014 m n.p.m. ) – to najwyższy szczyt Węgier. Postanowiliśmy go zdobyć w ramach projektu Korony Europy. Wejście na szczyt nie powinno stanowić problemu dla nikogo, a jeśli nie macie ochoty na jakąkolwiek wędrówkę, to można też tam wjechać samochodem. My zdecydowaliśmy się oczywiście na marsz i miejscem startu i mety była miejscowość Mátraháza. Szlak nie jest trudny i Karolcia spokojnie dała rady. Ze szczytu nie rozciągają się żadne spektakularne widoki, ale skoro Kékes zaliczany jest do Korony Europy, to warto go zdobyć.

Tak zakończyła się nasza wyprawa. Było to 16 bardzo aktywnych dni, podczas których zobaczyliśmy wiele pięknych i ciekawych miejsc. Był czas na intensywne zwiedzanie, ale również na leniuchowanie nad brzegiem morza, czy nad Balatonem. Mówiąc szczerze nie zmieniałbym wiele w planie, jaki zrealizowaliśmy. Być może minimalnie pozmieniałbym miejsca noclegowe, ale generalnie wszystko wypaliło bardzo dobrze. Polecamy wycieczki objazdowe, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że nie jest to opcja podróżnicza dla każdego.

Przewijanie do góry