Alpejscy wojownicy. Bernadette McDonald

Bernadette McDonald to kanadyjska pisarka, która znana jest w Polsce z napisania kilku książek o polskich himalaistach. Można tu wspomnieć choćby „Ucieczkę na szczyt”, czy biografię Wojtka Kurtyki pt. „Kurtyka. Sztuka wolności”. W książce „Alpejscy wojownicy” autorka bierze na tapet wspinaczy z małego kraju, o którym ostatnio pojawiło się u nas na blogu kilka wpisów. Chodzi oczywiście o Słoweńców, dla których wyprawy w Himalaje były, zupełnie jak w Polsce, sprawą narodową. Książka nie jest oczywiście nowością wydawniczą, ale jeśli interesujecie się himalaizmem, a jeszcze jej nie czytaliście, to myślę, że warto. A dlaczego? O tym w poniższej recenzji.

O czym jest ta książka?

Historia zaczyna się w latach 60 – tych, kiedy to Słowenia nie była jeszcze niepodległym państwem, a jedną z republik wchodzących w skład Jugosławii. Już wtedy, słoweńscy alpiniści mieli apetyt na zaznaczenie swojej obecności w Himalajach. W 1960 roku wyprawa jugosłowiańska zdobywa Trisul – szczyt w Indiach o wysokości 7120 m n.p.m. 11 lat później celem był już pierwszy ośmiotysięcznik, czyli 5 góra świata – Makalu. Atak szczytowy miał zostać poprowadzony południową ścianą, co stanowiłoby pierwsze przejście tą właśnie drogą. Mimo, że ostatecznie ten plan nie został zrealizowany, to o Słoweńcach zrobiło się głośno, a kolejne wyprawy były tylko kwestią czasu.

Książka przedstawia historię słoweńskiego himalaizmu począwszy od lat 70 – tych, a kończąc na pierwszej dekadzie XXI wieku. Możemy obserwować poczynania 3 pokoleń wspinaczy i zmian jakie następowały w filozofii i podejściu do osiągnięć w górach wysokich. O ile od początku założeniem było zdobywanie ośmiotysięczników nowymi drogami, to z czasem młodsi himalaiści coraz bardziej zaczęli cenić trudne technicznie wspinaczki i indywidualne osiągnięcia, ponad sukces wypraw narodowych. Mamy tu zatem nie tylko historię słoweńskich osiągnięć w górach najwyższych, ale i ogólną historię himalaizmu, która jest tłem dla głównego tematu książki.

Podobieństwa do Polaków

W Słowenii, podobnie jak w Polsce, osiągnięcia w Himalajach stały się sprawą narodową. Zwłaszcza w początkowych latach organizowane były wielkie wyprawy narodowe, na które zapraszano czołówkę wspinaczy. Wyprawy prowadzone były w stylu oblężniczym, a sukces osiągano wtedy, gdy którykolwiek członek zespołu zdobył szczyt, lub przeszedł daną ścianę. O ile Polacy wsławili się wieloma pierwszymi wejściami zimowymi na ośmiotysięczniki, to dla Słoweńców kluczem działalności w Himalajach i Karakorum było wytyczenie nowych dróg na poszczególne szczyty.

Nejc Zaplotnik

Pisząc o „Alpejskich Wojownikach” nie mógłbym wspomnieć o Nejcu Zaplotniku. Był to jeden z najlepszych słoweńskich himalaistów i na kartach książki Bernadette McDonald jego nazwisko pojawia się niezwykle często. Zaplotnik był nie tylko znakomitym wpinaczem, ale również człowiekiem o szerokich horyzontach. Napisał książkę „Pot”, która w Słowenii ma status pozycji kultowej. Autorka książki „Alpejscy Wojownicy” często i obszernie cytuje „Pot”, który jest swego rodzaju komentarzem dla całej historii. W momencie, kiedy książka McDonald była wydawana w Polsce ( rok. 2016 ), książka Zaplotnika nie była dostępna w naszym języku. Aktualnie można ją bez problemu znaleźć w księgarniach. Wydało ja wydawnictwo Góry Books, a książka nosi tytuł „Ścieżka”.

Podsumowanie

„Alpejscy Wojownicy” to ciekawa książka, która mi przyniosła wiele nowej wiedzy z historii himalaizmu. Czytałem wiele książek o Polakach w górach najwyższych, znane są też „gwiazdy” himalaizmu takie jak Reinhold Messner, czy Simone Moro, ale o Słoweńcach jakoś wcześniej nie słyszałem zbyt wiele. Ciekawym aspektem są też podobieństwa do Polaków. Jugosławia w tamtych czasach była krajem zamkniętym i wyjazdy w Himalaje nie były wcale takie proste. Z tego też powodu wspinacze z tego kraju relatywnie późno wylądowali w Himalajach. Wielu z nich, podobnie jak Polacy, na wyprawy pracowało przy robotach wysokościowych.

Jedyny mój zarzut wobec książki jest taki, że o ile na początku historia mnie pochłonęła, to w drugiej połowie tempo jakby zwolniło. Książkę doczytałem z zainteresowaniem, ale już bez takiego zaangażowania jak na początku. Być może historie pierwszych słoweńskich wypraw miały w sobie więcej dramatyzmu i romantyzmu, a być może to po prostu subiektywne odczucie. Tak czy inaczej jeśli tej książki nie czytaliście, to polecam, bo horyzonty zawsze warto poszerzać.

Poniżej linki do sklepów, gdzie można nabyć książkę Nejca Zaplotnika:


Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry